Recenzja [019] Mhairi McFarlane "Nie mów nic, kocham Cię"



Wiem, powinniście nas zabić, bo minął równo tydzień od ostatniej recenzji. Jednak razem z Przemkiem mamy ostatnio sporo obowiązków. Ja mam praktyki, a Przemek uczy się do matury i zdaje próbne egzaminy. Obiecujemy poprawę! :)
A wy nie zapominajcie o naszym fanpage'u, jeśli chcecie być na bieżąco z nowinkami i postami:
https://www.facebook.com/swiatksiazkowychrecenzji





Autor: Mhairi McFarlane
Tytuł: Nie mów nic, kocham Cię
Ilość stron: 464
Wydawnictwo: Pascal
Cena: 39,90 zł


"Najlepsze przyjaźnie zazwyczaj wkradają się w nasze życie niepostrzeżenie i nie pamiętamy, kiedy dokładnie się zaczęły. Ale w tamtej chwili między nami stanowczo zaiskrzyło i wiedziałam już, że nasza znajomość nie skończy się wraz z zapisaniem się na zajęcia i wypełnieniem grafików."

Ową książkę dostałam na 18 urodziny i została przeczytana jako pierwsza z urodzinowych prezentów. I mam dosyć mieszane uczucia co do tej książki. Opowieść typowa, standardowa. W sumie nic w niej odkrywczego nie ma i nawet  jest trochę dziwna. Ale do rzeczy...

Taki opis można znaleźć na okładce z tyłu: "Ciepła opowieść o prawdziwej miłości, którą niektórzy mylą z przyjaźnią. Romantyczna jak "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa. Zabawna jak "Dziennik Bridget Jones". Urocza jak "Notting Hill".

Co byś zrobiła, gdyby nagle w drzwiach pojawiła się twoja niespełniona miłość sprzed lat? Mężczyzna, o którym bardzo chciałaś zapomnieć...
Manchester. Miasto na tyle duże, żeby się w nim nie nudzić, ale i wystarczająco małe, by natknąć się za rogiem na ducha z przeszłości.
Rachel. Trzydziestolatka na rozdrożu. Świeżo upieczona singielka.
Ben. Początkujący prawnik. Właśnie przeprowadził się z żoną do miasta. Rachel i Ben. Kiedyś najlepsi przyjaciele, nierozłączni na studiach. On był jej rycerzem, ona jego głosem rozsądku. A potem coś poszło nie tak...
Dziesięć lat później wpadają na siebie w bibliotece. Odżywają stare wspomnienia i ciepłe uczucia. Ich znajomość dostaje drugą szansę.

Ale czy można przyjaźnić się z kimś, kto był miłością twojego życia? Oboje zadają sobie to samo pytanie." Opis może i przekonuje do przeczytania tej książki, jednak wiadomo nie oceniajmy książki po okładce. Okładka ładna, przyjemna dla oka, lecz środek nie za bardzo przekonuje. Historia Rachel i Bena może i jest słodka, jednak moim skromnym zdaniem nie potrzebne są retrospekcje. Gdyż cała opowieść jest ukazana z perspektywy teraźniejszości oraz przeszłości i w sumie czytelnik może się pogubić. Bo raz czyta o 30 letniej Rachel a parę stron dalej o Rachel która jest młodsza od 10 lat. 

Za dużo o tej książce nie mogę wam powiedzieć. Sami musicie ją przeczytać, ale czy warto?

Ocena 3/6

4 komentarze:

  1. Wydaje się ciekawa, aczkolwiek kojarzy mi się z "Na końcu tęczy", która nie bardzo mnie przekonała. Może kiedyś, ale nie szybko.
    Zapraszam do mnie: http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Na końcu tęczy" więc nie wiem, lecz książka jest dosyć nudna :)

      Usuń
  2. Odpuszczę sobie tę książkę ;) Takie romanse nie do końca są w moim typie, przynajmniej nie ostatnio. Sama recenzja jest bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka zdecydowanie zbyt błaha :)

      Usuń

Jeśli już przeczytałeś recenzję to napisz teraz coś od siebie, podziel się z nami swoją opinią na temat tej książki :)

Polub nas!

Obserwatorzy

Kobieceporady.pl

Kobieceporady.pl
Współpraca

Spis blogów książkowych

Mazowieccy Blogerzy Książkowi