05 sierpnia 2026

Recenzja [251] Sylwia Trojanowska "Król tanga"

Są historie, które przypominają, że za wielkimi talentami często kryją się zwyczajni ludzie z niezwykłymi marzeniami. „Król tanga” Sylwii Trojanowskiej to opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, w której muzyka splata się z miłością, nadzieją i trudną powojenną rzeczywistością. Zapraszam na moją opinię o powieści, która nie tylko przybliża postać niemal zapomnianego artysty, ale również skłania do refleksji nad siłą pasji i wytrwałości.

22 lipca 2026

Recenzja [250] T.L. Swan "Moja pokusa"

Cześć! 📚

T.L. Swan to jedna z tych autorek, po których książki sięgam wtedy, gdy mam ochotę na romans pełen emocji, humoru i bohaterów, którzy potrafią doprowadzić mnie zarówno do uśmiechu, jak i do przewracania oczami. Tym razem padło na „Moją pokusę” – historię opartą na ciętych dialogach, wzajemnym przyciąganiu i relacji, która od samego początku nie należy do najłatwiejszych.

Czy ta książka spełniła moje oczekiwania? Co najbardziej mi się w niej podobało, a co sprawiło, że nie była dla mnie lekturą idealną? Zapraszam do przeczytania mojej opinii!

07 czerwca 2026

Recenzje [249] Mateusz Glen "Boże, Beata!"

Uwaga, komunikat organizacyjny: Maślakowej wstęp wzbroniony.

Nie dlatego, że ja jestem jakaś niemiła, skądże znowu. Po prostu przy tej książce i tak dzieje się tyle, że dokładanie jeszcze jednej osoby z miną „ja tylko przyszłam zobaczyć” mogłoby skończyć się sanatoryjną komisją śledczą, trzema plotkami na korytarzu i awanturą o krzesło przy stoliku.

Mateusz Glen w „Boże, Beata!” zabrał mnie do Ciechocinka, gdzie miało być zdrowotnie, wypoczynkowo i kulturalnie, a wyszło — jak to w życiu — podejrzanie, głośno i bardzo zabawnie. Bo kiedy Ta Jedna Ciotka jedzie do sanatorium, to człowiek już wie, że cisza nocna będzie tylko teorią, a odpoczynek zostanie przesunięty na bliżej nieokreślony termin.

I powiem tak: ja tam nie chcę nikogo podpuszczać, ale tę aferkę zdecydowanie warto poznać.

04 czerwca 2026

Recenzja [248] Remigiusz Mróz "Urwisko"

Są takie serie, do których wraca się z pewnym przyzwyczajeniem, ale też z ciekawością, czy autorowi nadal uda się czymś zaskoczyć. W przypadku Wiktora Forsta ta ciekawość pojawia się u mnie za każdym razem, bo jego sprawy rzadko bywają proste, a Tatry w tle tylko wzmacniają napięcie.

„Urwisko” Remigiusza Mroza okazało się dla mnie powrotem do mrocznego, chłodnego i niepokojącego klimatu, w którym śledztwo miesza się z legendą, a przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Bez zdradzania szczegółów mogę powiedzieć jedno — ta część ma w sobie wszystko, za co lubię ten cykl: tajemnicę, szybkie tempo, wyrazistego Forsta i atmosferę, która zostaje w głowie jeszcze po zamknięciu książki.

Zapraszam do dalszej części wpisu.

15 maja 2026

Recenzja [247] Remigiusz Mróz "Substytucja"

Są takie książki, które wciągają od pierwszej strony, i są też takie, którym trzeba dać trochę więcej czasu. Kompletnie nie spodziewałam się, że „Substytucja” znajdzie się u mnie w tej drugiej grupie. Zwłaszcza że przy książkach Remigiusza Mroza nigdy wcześniej nie miałam podobnej sytuacji. Tym razem potrzebowałam chwili, a właściwie małej pomocy, żeby naprawdę wejść w tę historię. I chyba właśnie dlatego odbiór tej części okazał się dla mnie trochę inny niż zwykle. Zapraszam na recenzję.