01 stycznia 2026

Recenzja [243] Remigiusz Mróz "Ozyrys"

Początek nowego roku zawsze ma dla mnie wyjątkowy smak. To moment, w którym zwalniam, porządkuję myśli i robię mały rachunek sumienia z tego, co przeczytałam, a po co sięgałam tylko „bo wypada”. W 2026 roku życzę sobie i Wam przede wszystkim czasu — czasu na książki, które poruszają, niepokoją i zostają z nami na dłużej niż kilka godzin po zamknięciu okładki. Bez pośpiechu, bez presji i bez czytania na siłę.

Nowy rok zaczęłam więc od napisania dla Was opinii na temat lektury wymagającej, dalekiej od komfortowej i zdecydowanie niepasującej do zimowej sielanki. Wróciłam do serii, która od samego początku wzbudza we mnie skrajne emocje i za każdym razem przypomina, że nie każda historia ma dawać ukojenie. „Ozyrys” Remigiusza Mroza to książka, która idealnie wpisała się w moje noworoczne czytelnicze postanowienia — czytać uważniej, wolniej i bardziej świadomie.

To także dobry moment, by życzyć Wam w nowym roku odwagi w wyborach czytelniczych. Sięgania po książki, które może nie zawsze są łatwe, ale potrafią coś w nas poruszyć. Jeśli więc w 2026 roku planujecie więcej literackich emocji i mniej bezpiecznych historii, zapraszam do dalszej części wpisu.


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Ozyrys
Cykl: Langer (tom 3)
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Czwarta strona
Cena: okładkowa 49,90 zł, natomiast na empik.com znajdziecie ją już za 31,99 zł.

,,Każde drzewo, które ma sięgnąć nieba, musi dotykać korzeniami piekła."

Po „Ozyrysa” sięgnęłam z dużą ciekawością, ale też z pełną świadomością, że nie jest to książka, po którą można sięgnąć przypadkiem. To trzecia część serii Langer i w moim odczuciu nie da się jej czytać samodzielnie. Fabuła bezpośrednio wynika z wydarzeń z poprzednich tomów, a emocjonalny ciężar tej historii ma sens wyłącznie wtedy, gdy zna się wcześniejsze losy bohaterów.

Już od pierwszych stron towarzyszyło mi intensywne napięcie i poczucie, że stawka jest wyjątkowo wysoka. Atmosfera powieści jest gęsta, mroczna i momentami przytłaczająca. Czułam narastający niepokój, który nie pozwalał mi czytać tej książki „na spokojnie”. To nie jest thriller do relaksu — to lektura, która wciąga, ale jednocześnie emocjonalnie obciąża.

Najmocniejszą stroną „Ozyrysa” jest dla mnie psychologia postaci. Bohaterowie są niejednoznaczni, często odpychający, a jednocześnie fascynujący. Kilka razy łapałam się na tym, że zaczynam rozumieć ich decyzje, choć wewnętrznie się z nimi nie zgadzałam. Ten dysonans wywoływał we mnie złość, frustrację i niepokój, ale właśnie dzięki temu historia wydawała mi się tak autentyczna i przejmująca.

Fabuła rozwija się dynamicznie i nie daje czytelnikowi poczucia bezpieczeństwa. Gdy tylko wydawało mi się, że zaczynam rozumieć kierunek wydarzeń, pojawiał się zwrot akcji, który całkowicie burzył moje przypuszczenia. Czytałam dalej z rosnącym napięciem, ale też z poczuciem emocjonalnego zmęczenia — i w tym przypadku absolutnie nie traktuję tego jako wady. To historia, która ma działać właśnie w ten sposób.

Po zakończeniu książki zostałam z mieszanką niepokoju i satysfakcji. „Ozyrys” nie daje prostych odpowiedzi ani ukojenia. To powieść, która zostaje w głowie i zmusza do refleksji nad granicami moralności oraz naturą zła.

Warto wiedzieć przed lekturą

To książka ciężka emocjonalnie. Pojawiają się motywy przemocy, manipulacji psychologicznej i bardzo mroczne wątki. Polecam ją osobom, które są gotowe na intensywną, wymagającą historię.

„Ozyrys” polecam wszystkim czytelnikom i czytelniczkom znającym wcześniejsze części serii Langer, którzy nie boją się mroku i trudnych emocji. To nie jest lektura „na chwilę” — to książka, która zostaje pod skórą na długo po przewróceniu ostatniej strony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy czytelnik patrzy na książkę przez własny pryzmat. Jeśli masz ochotę, podziel się swoim spojrzeniem – jestem bardzo ciekawa! :)