Chemia? Jest. Cięte dialogi? Są. A spokojna relacja? No cóż… z tym może być różnie. 😏
„Moja pokusa” to romans pełen przyciągania, emocji i bohaterów, którzy zdecydowanie nie ułatwiają sobie życia. T.L. Swan po raz kolejny wrzuca swoich bohaterów w relację, w której trudno udawać, że nic się nie dzieje.
Czy ta pokusa okazała się warta grzechu? 😉
Tytuł: Moja Pokusa
Ilość stron: 504
Seria: Kingston Lane (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo NieZwykłe
Cena: okładkowa 55,90 zł, natomiast na empik.com znajdziecie ją już za 36 zł.
"Gdy jedne drzwi się zamykają… kolejne się otwierają. Krąg życia ma w sobie coś mistycznego. Kiedy odchodzi starszy człowiek… rodzi się nowa dusza. Tak powstaje magia. Jeśli przez całe życie nauczyłam się tylko jednej rzeczy, to właśnie tego… Jeśli zwrócisz się ku światłu, miłość zawsze cię tam odnajdzie."
Po książki T.L. Swan sięgam z przyjemnością, dlatego wobec „Mojej pokusy” miałam całkiem spore oczekiwania. Na szczęście dostałam dokładnie to, czego szukałam – lekki, pełen napięcia romans, który czyta się błyskawicznie i skutecznie odciąga myśli od codzienności.
Historia Juliet i Henleya od początku opiera się na świetnie poprowadzonej chemii. Ich pierwsze spotkanie zapowiada coś wyjątkowego, ale zamiast bajkowego początku dostajemy serię nieporozumień, ciętych ripost i wzajemnego droczenia się. Motyw od nienawiści do uczucia może nie należy do najbardziej oryginalnych, jednak tutaj został podany w bardzo przyjemny sposób. Z zainteresowaniem obserwowałam, jak bohaterowie stopniowo odkrywają, że pozory potrafią być wyjątkowo mylące.
Największym atutem tej książki są dla mnie dialogi. Są dynamiczne, pełne humoru i sprawiają, że między bohaterami naprawdę czuć iskrzenie. Kilka scen wywołało u mnie uśmiech, a przekomarzanki Juliet i Henleya zdecydowanie należą do tych elementów, które najbardziej zapadły mi w pamięć.
Nie oznacza to jednak, że jest to książka pozbawiona wad. Miałam wrażenie, że niektóre fragmenty można było skrócić, bo chwilami tempo wyraźnie zwalniało. Trafiły się też zachowania bohaterów, które wydawały mi się odrobinę przesadzone lub mało logiczne. Nie wybijało mnie to jednak z lektury na tyle, bym przestała czerpać z niej przyjemność.
Podobało mi się również to, że pod warstwą flirtu i romantycznego napięcia autorka pokazała, iż za pewnością siebie często kryją się wcześniejsze doświadczenia, lęki i niedopowiedzenia. Dzięki temu bohaterowie zyskali trochę więcej głębi niż można by się spodziewać po lekkim romansie.
„Moja pokusa” nie jest książką, która na długo zostanie w mojej pamięci ani nie wnosi niczego rewolucyjnego do gatunku. Jest natomiast bardzo przyjemnym romansem z wyrazistymi bohaterami, sporą dawką humoru i odpowiednią ilością emocji. To jedna z tych historii, po które warto sięgnąć wtedy, gdy ma się ochotę na niewymagającą, relaksującą lekturę z dobrze wyczuwalną chemią między głównymi postaciami. Ja spędziłam z nią naprawdę miło czas i z chęcią sięgnę po kolejne tomy serii.
Nie wszystkie książki muszą być rewolucyjne. Czasami po prostu powinny być przyjemne w danej chwili.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie się z Tobą zgadzam! 😊 Nie każda książka musi wywracać świat do góry nogami. Czasami potrzebujemy po prostu historii, która poprawi nam humor, pozwoli się odprężyć i będzie miłym towarzyszem na kilka wieczorów.
Usuń